Wodospady Erawan

Przygotowując się do wyjazdu do Tajlandii zachwyciliśmy się wodospadami Erawan. Plan zmienialiśmy kilkukrotnie, ale podróży do Kanchanaburi i pobliskiego Parku Narodowego Erawan z siedmiopoziomowymi wodospadami byliśmy pewni od początku. Mimo trudów podróży do i z Kanchanaburi wodospady Erawan spełnił wszystkie nasze oczekiwania. Każdego kogo zachwycają klimaty Plitwickich Jezior w Chorwacji poczuje się tu jak w raju. A dodać musimy, że byliśmy w porze suchej kiedy wody jest dużo mniej niż w porze deszczowej i kiedy kompleks wodospadów prezentuje się mniej okazale.
Park Narodowy Erawan znajduje się 80km od Kanchanaburi. Wyruszyliśmy wcześnie rano autobusem nr 8170 (jedyny możliwy publiczny środek transportu) z głównego dworca autobusowego. Autobus zatrzymuje się również przy cmentarzu alianckim, ale przystanku oznaczonego tu nie znajdziecie. Cena biletu do Erawan to 50 bathów (5 pln) w jedną stronę. Autobusy jeżdżą od 8:00 i kursują co 50 minut. Należy pamiętać, że ostatni autobus wyjeżdża o 16:00 z Erawan – jak się spóźnicie to będziecie zmuszeni zostać w Erawan na noc. Dodatkowym kosztem jest bilet wstępu na teren Parku Narodowego – 200 bathów (ok. 20 pln) od osoby. Jak na tajlandzkie warunki trzeba przyznać, że jest drogi.
Podróż bardzo przyjemna i bez przygód trwała ok. 1,5 h. Po dotarciu na miejsce od razu ruszyliśmy na poziom siódmy w nadziei, że unikniemy spotkania z tłumem turystów, a biorąc pod uwagę fakt, że była niedziela, również miejscowych. Od razu przy wejściu na teren parku niespodzianka – każda osoba, która wchodzi z napojem jest spisywana w zeszycie a butelka oznaczana, trzeba również zapłacić depozyt, który zwracany jest przy powrocie za okazaniem butelki. Czyli jednak w kraju gdzie góry śmieci to naturalny krajobraz są miejsca gdzie dba się o czystość. Super pomysł! Jeżeli chodzi o trasę to od razu zdementujemy opinie, że jest ona trudna i trzeba się wspinać. Praktycznie do poziomu  piątego jest to przyjemny spacerek w cieniu drzew i miłym chłodzie, później robi się rzeczywiście trochę bardziej stromo ale w dalszym ciągu nie trzeba mieć kondycji sportowca. My przeszliśmy bez problemów całą drogę w japonkach.

Poziomy pierwszy i drugi są najbardziej oblegane (przede wszystkim przez rodziny z dziećmi), wiec nie zatrzymaliśmy się tam za długo. Najwięcej czasu spędziliśmy fotografując wielkie ryby pływające w całych ławicach pośród kąpiących się ludzi.
Poziom trzeci to piękny wodospad. Mieliśmy tu małą przygodę - musieliśmy gonić nasze klapki które porwała woda. Już mieliśmy wizję, że wracamy na boso, ale na szczęście w pewnym miejscu wpadły w mały wir i udało nam się je wyłowić.
Na poziomie czwartym znajduje się naturalna, skalna ślizgawka. Trochę poobserwowaliśmy lokalne dzieciaki zanim zdecydowaliśmy się zjechać i w końcu z pewna nieśmiałością ruszyliśmy do boju, a potem jeszcze raz i jeszcze… zabawa była naprawdę wspaniała chociaż wpadało się w wodę z taką prędkościach, że bąbelki czuliśmy w środku czaszki a na dole czekały już rybki gotowe zrobić nam fish pedicure.


„Piątka” robiła już naprawdę niesamowite wrażenie i zrobiliśmy chyba z milion zdjęć, pomoczyliśmy się w skalnych wannach, poskakaliśmy na „główkę”.





Poziom szósty to tylko mały wodospad przy którym się nawet nie zatrzymaliśmy.

No ale to co najlepsze czeka na nas na poziomie siódmym – jest to miejsce gdzie można naprawdę wypocząć i jest w miarę kameralnie bo nie każdy turysta tam dochodzi.


5 komentarzy:

  1. cześć Maćku! natknęłam się na Twojego bloga, przy okazji pozdrowienia serdeczne ;) pytanie mam - póki co do wodospadów Erawan - kojarzysz może czy tam na miejscu jest jakaś przechowalnia bagażu? będziemy jechać z BKK przez Kanczanaburi, tam przesiadka i do Erawan i zastanawiamy się jak ogarnąć bagaże - nocujemy w Kanczanaburi - czy najpierw zostawić bagaże gdzieś gdzie będziemy nocować i ruszać do Erewan na luzie bez bagażu czy z bagażami jechać do Erewan, żeby nie tracić czasu,zwłaszcza ze wodospady mamy tylko do 16. póki co plany są żeby jechać z dworca autobusem, podobno można nabyć wycieczkę do wodospadów, ale z tego co czytam to na własną rękę lepiej bo więcej czasu jest na miejscu. Co byś mógł doradzić? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W jakim miesiącu był Pan w Erawan? Wybieram się w marcu a wszyscy straszą , że wodospady są wtedy wyschnięte...

    OdpowiedzUsuń
  3. byliśmy dokładnie 22 lutego... co będzie w marcu (pytanie którego marca) nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! :) Zdjęcia super! Ile czasu wam zajęło wejście i zejście z Wodospadów łącznie z robieniem fotek itd? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nie pamiętam dokładnie, ale skoro jechaliśmy pierwszym autobusem o 8:00 i wracaliśmy o 16:00 to na całość przeznaczyć musieliśmy jakieś 6 h, ale da się to zrobić oczywiście szybciej

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Karolina i Maciek , Blogger