Angkor (dzień 1) - Grand Circuit

Pierwszy dzień pobytu w Kambodży spędziliśmy bardzo intensywnie. Cel był bardzo ambitny – objechać rowerem największą „pętle” czyli Grand Circuit. Zadanie tym bardziej trudne bo zaczynaliśmy dzień przecież w Bangkoku. Przed nami zatem był ponad 30 km dojazd do lotniska, lot Bangkok – Siem Reap, „załatwienie” wiz do Kambodży (koszt 20 USD + ewentualnie 1 USD za brak własnego zdjęcia) i dojazd z kolejnego lotniska do hotelu. Wszystko przebiegło sprawnie i w ciągu niecałych 4 godzin około południa byliśmy już w hotelu w Kambodży. Co ciekawe był to najlepszy hotel w czasie całej naszej podróży i momentami nie chciało się z niego wychodzić  – koszt 75 pln za pokój dwuosobowy ze śniadaniem i wszelkimi wygodami. Otoczenie było jednak bardzo "lokalne" ponieważ kiedy wyjrzeliśmy przez okno zobaczyliśmy zaniedbaną parcelę na środku której ktoś rozpalił wielkie ognisko śmieci. Do końca pobytu mieliśmy zaciągnięte zasłony :) Cała reszta, szczególnie przemiła obsługa hotelowa, była super.
Po szybkim odświeżeniu wyruszyliśmy na poszukiwanie wypożyczalni rowerów i już po kilku minutach, po krótkich formalnościach jechaliśmy na podbój Angkoru rowerami za 1 USD. Jak się wkrótce przekonaliśmy w ogóle Kambodża to „one dollar country”. Mieliśmy wrażenie, że wszystko tu kosztuje „one dollar” (no może większość). Na Angkorze na każdym przystanku słyszeliśmy co chwilę „sir, madame – coconut, pineapple, cold water, coke …” i wszystko zawsze i wszędzie kosztowało „one dollar”. Raz nawet staliśmy się obiektem sporu handlarek gdy chcieliśmy kupić coś do picia, podobno jedna z nich "zaklepała" nas sobie gdy wchodziliśmy do Ta Som i gdy wychodząc zdecydowaliśmy się na zakupy doszło do zabawnej dla nas sceny. Często byliśmy zaczepiani przez malutkie dzieci sprzedające wszystko co tylko możliwe – pamiątki, widokówki itd. Zadziwiało nas jak dobrze potrafiły w sprawach handlowych porozumiewać się po angielsku. W ogóle jeżeli chodzi o dzieci w Kambodży to moglibyśmy poświęcić im cały wpis - są urocze, uśmiechnięte i piękne chociaż ich życie wcale takie nie jest... Tylko raz zdarzyło się, że ktoś chciał pieniądze za nic. W wielu relacjach czytaliśmy o żebrzących dzieciach na Angkorze – my zetknęliśmy się z tym tylko raz. Wiele razy faktycznie mocno „zachęcano” nas abyśmy coś kupili, ale zawsze było to zrobione w sposób nienachalny.



Jadąc do Angkoru samodzielnie w pierwszy dzień należy pamiętać żeby nie jechać z centrum Siem Reap prostą i najkrótszą drogą gdyż kasy biletowe znajdują się przy drodze równoległej do niej. Jak ktoś przegapi ten szczegół będzie musiał wrócić sprzed Angkoru kilka kilometrów po bilet. Ważne szczególnie rano gdy pędzimy na wschód słońca – może nas to kosztować stratę tej przyjemności. Byliśmy świadkami takiej sytuacji w ostatnim dniu gdy jechaliśmy na sunrise do Angkor Wat.

Poniżej mapa poglądowa Angkoru z zaznaczonymi kasami, najważniejszymi miejscami do zwiedzania i dwoma standardowymi trasami - Grand Circuit i Small Circuit.
Nasze ambitne zadanie na pierwszy dzień czyli przejechanie Grand Circuit, jak się dokładnie okazało wg wskazań GPSa, wyniosło trochę ponad 36 km i 2,5 godziny samej jazdy. Co zaplanowaliśmy i w 100% zobaczyliśmy :
  1. Preah Khan
  2. Neak Pean
  3. Ta Som
  4. East Mebon
  5. Pre Rup
Na trasie jest kilka pomniejszych ruin, ale te sobie odpuściliśmy.

Ogromna większość trasy wiodła przez lasy, w cieniu i jadąc nie odczuliśmy 35 stopniowego upału.  Wystarczało jednak się zatrzymać na zwiedzanie, a nie było już tak przyjemnie. Jednak wysoki poziom adrenaliny i nasze podekscytowanie dobrze chroniło nas przed zmęczeniem. Sztywno trzymaliśmy się planu choć trasa już na początku biegła przy największych perełkach Angkoru najpierw Angkor Wat, potem Angkor Thom z niewiarygodną świątynią Bayon - to jednak zostawiliśmy sobie na kolejne dni, chociaż momentami trudno było się powstrzymać i nie przystanąć. Dopiero po jakichś 12 km dotarliśmy do pierwszych ruin jakie mieliśmy zobaczyć.

Preah Khan (Królewski Miecz) - otoczone murami dawne miasto z XII w. ze świątynią w centrum.










Neak Pean – niewielkie sanktuarium z XII w. na środku kwadratowego zbiornika wodnego



Ta Som – niewielka świątynia buddyjska z XII w.






East Mebon - świątynia wzniesiona na wyspie w środku jeziora (dziś już wyschniętego) symbolizująca górę Meru poświęcona Siwie






Pre Rup – świątynia z X w. w kształcie piramidy z przepięknym widokiem na okolicę





Wracając już do hotelu, jadąc wzdłuż fosy otaczającej Angkor Wat udało nam się zobaczyć zachód słońca.

To nie był koniec wrażeń w tym chyba najbardziej aktywnym dniu całego wyjazdu... Wieczorem postanowiliśmy przejść się na osławiony Night Market i Pub Street. Dzień skończyliśmy na wypiciu czterech dzbanków piwa w pubie o mocno khmerskiej nazwie ‘Angkor What ?’ na Pub Street.

4 komentarze:

  1. Planuje wyjazd do siem reap i Tajlandi może podlibyście mi adresy hoteli z ktorych korzystaliście i byliście zadowleni.Zwłaszcza ten w siem reap, bo piszecie że był super.Wlasnie bede rezerwowac te noclegi wiec byłoby super.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bangkok - Rambuttri Village Plaza (polecam)
    Siem Reap - Angkor Pearl Hotel (polecamy)
    Kanchanaburi - VN Guesthaus (dom na tratwie za grosze)
    Krabi - Baan To Guesthaus (cenowo miejsce OK, bez jakiegoś szału, ale jesteśmy zadowoleni)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    bardzo fajne relacje z podróży dla mnie, żółtodzioba ruszającego z mężem po raz pierwszy na samotny wyjazd w dodatku w tak odległe strony,
    Wasze informacje dużo pomagają. Ale mam pytanie jak u was było z wizą do Kambodży? z tego co czytam to przy transporcie lotniczym trzeba mieć wizę wyrabianą jeszcze w Polsce, a z tego co czytam robiliście ją na miejscu, opiszcie to proszę, mam jeszcze pytanie, czy rezerwowanie lotów na miejscu z Bangkoku to nie problem? ile kosztuje przelot?
    Z góry dziękuję.
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem pewien na 100% czy się coś nie zmieniło, ale w momencie gdy my byliśmy w Kambodży obie opcje były możliwe - e-wiza i wiza wyrabiana na lotnisku. my wyrabialiśmy na lotnisku bo nie trzeba płacić kilku $ opłaty jak to jest przy e-wizie. koniecznie trzeba mieć ze sobą zdjęcia bo za ich zrobienie "skasują" Was kilka $.
    Bilety na samolot kupcie jak najszybciej - sprawdźcie loty na Air Asia i Nok Air. Na miejscu w Bangkoku ceny mogą być już wysokie. Ceny biletów lotniczych są zmienne i tu obowiązują identyczne zasady jak w Europie na lotach choćby Ryanairem, Wizz Air.
    Nie wiem kiedy jedziecie, ale polecałbym po prostu codziennie sprawdzać ceny.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Karolina i Maciek , Blogger